blenska decalogue

Wanda Błeńska

 (ur. 30 października 1911 w Poznaniu) – lekarka polska, misjonarka. Absolwentka Wydziału Lekarskiego Uniwersytetu Poznańskiego z 1934 roku. Ukończyła kursy medycyny tropikalnej w Hamburgu i Liverpoolu. Pracowała w latach 1951–1994 w ośrodku leczenia trądu w Bulubie nad Jeziorem Wiktorii w Ugandzie, a w latach 1951–1983 była lekarzem naczelnym. Początkowo mała placówka prowadzona przez irlandzkie franciszkanki, stała się pod jej kierownictwem nowoczesnym centrum leczniczym i szkoleniowym. W ośrodku tym, oprócz szkoleń dla lekarzy, dr Błeńska zainicjowała i zorganizowała kursy opiekunów nad trędowatymi (Leprosy Assistents Training Courses). Jej długoletnia praca sprawiła, że dorobiła się przydomka „Matki Trędowatych”, a miejscowi nazywali ją „Dokta”. W 1993 roku powróciła do Polski, osiedliła się w Poznaniu.Była żołnierzem AK, członkiem Rady Fundacji Pomocy Humanitarnej Redemptoris Missio.

 

(wybrane fragmenty z wywiadu)

KIM JEST?

„Jestem tu w domu. Wie pani – widzę nie tylko to, co inni widzą. Widzę moją słabość i to, że udało mi się czasem być dobrym.”

Być dobrym dla drugiego człowieka

Myślę, że ważne jest, żeby być dobrym dla ludzi, dla wszystkich. Bo jak się człowiek zastanowi, to nawet w tych tak zwanych złych ludziach jest zawsze coś dobrego, jakieś dobre iskierki przytłumione przez okoliczności czy sytuacje.(…) Jeżeli się to odkryje, to można tego kogoś pokochać czy polubić. Wszędzie spotykałam dobro i wiem, że ludzie potrafią być dobrzy dla innych.

Nie krzywdzić, nie wyrządzać bólu – to jest najważniejsze. Tak łatwo wyrządzić komuś ból, a jak się z tego zrezygnuje, to już jest dobrze, on już to czuje. W każdej sytuacji można okazać serce, można pocieszyć.

Nie pielęgnujmy urazów

Moim zdaniem za dużo pielęgnujemy urazów. Coś złego się stało, ktoś coś powiedział… Ludzie rozpamiętują te smutki: on zrobił to, on zrobił tamto. Jakoś trzeba życie przerobić, żeby najmniej bolało.

Wszystko, co złe – wyrzucić! A pielęgnować to, co dobre. Można, jak się człowiek stara i Pan Bóg pomoże, pamiętać tylko to, co dobre. Potem taka postawa promieniuje na życie. Jak to mówił Zagłoba: „Nie trzeba karmić smutków, niech pozdychają z głodu”. (…)

Trzeba mieć idee

Trzeba mieć swoje idee.(…) Jak ktoś ma idee, to chyba mu łatwiej żyć. Człowiek bez idei – zajęty tylko swoją pracą, swoim zawodem, zdobywaniem pieniędzy – nie może być szczęśliwy. Nie da sobie rady z przeciwnościami. Nie kupi sobie szczęścia i pokoju. Pokój jest w nas.

Cieszenie się

Jest tyle okazji, z których można się cieszyć, a ludzie zwykle zadręczają się myślami typu: a można jeszcze to, a można jeszcze tamto, zamiast się cieszyć tym, co jest. Myślę, że jakbyśmy cieszyli się tym wszystkim dobrem, które mamy wokół siebie, które do nas należy, to byśmy byli znacznie szczęśliwi.

Miłość

Ludzie mówią, że to jest uczucie, które okazuje się w czynach. Miłość jest zawsze dobra, jest czymś wspaniałym, jest zawsze promieniem. Miłość daje szczęście, bez względu na to czy jest szczęśliwa, czy nieszczęśliwa…

– Nieszczęśliwa miłość też daje szczęście ?

– Daje ból, ale równocześnie chwile radości.

PRZYŁĄCZ SIĘ DO PODRÓŻY.. I ODKRYJ SAMEGO SIEBIE