mriam

Mariam Mohammed Habdan

muzyk – dziennikarka

KIM JESTEM?

Jestem 75-letnią kobietą, ale czuję się jak kobieta, która ma 25 lat. Chciałabym zrobić jeszcze wiele rzeczy i wielu ludziom pomóc. Jestem szczęśliwa. Kocham muzykę, kocham religię, kocham wszystkich. Mam szacunek do uczucia miłości, które jest we mnie, nie zazdroszczę nikomu. Jestem wdzięczna za wszystko, co mnie spotkało. Jestem wdzięczna Bogu i wszystkim. Tak będę myślała, aż przyjdzie mój czas odejścia. 

Wzrastać razem w społeczności. Pokolenia powinny być razem

Kiedyś wszyscy bawili się razem, chłopcy, dziewczynki. Pokaż mi miejsce, gdzie teraz dzieci mogą się bawić? Mamy miejsca, które nazywają się parkami dla dzieci, gdzie chodzi się z rodzicami. Rodzice czekają, a dzieci bawią się zazwyczaj samotne, jedzą same. Kiedyś miejsca do zabawy były tuż przed domem, nie tak jak teraz. Było wiele wspólnych gier i zabaw, które łączyły dzieci i tworzyły więzi. Dzieci żyły blisko siebie w jednej społeczności: Hindusi, Bogoras, Nisasziri, niektórzy byli z Komorów. Wszyscy bawili się razem. Teraz tego nie ma. W każdym wolnym miejscu powstaje inwestycja, buduje się budynki mieszkalne. I to jest problem. Kiedy moja mama mnie wołała, inni rodzice, kobiety, wiedziały, kim jestem i gdzie jestem. Wszyscy się wzajemnie znali. Nie było możliwości, abym przeszła niezauważenie. Każdy pytał: „A gdzie idziesz?”. Wszyscy dorośli troszczyli się o wszystkie dzieci. Teraz życie kompletnie się zmieniło dla dzieci, dla rodziców, dla społeczności. Nie wiem, jak mam to powiedzieć. Jeśli powiem, że coś się zmieniło na dobre czy na złe, to każdy będzie miał inne zdanie, bo to zależy od tego, jak ludzie na te zmiany patrzą. Mamy telefony, internet, które nas okupują, okupują nasz umysł. Ale z drugiej strony telewizor czy radio nie muszą być włączone cały dzień. Mamy na to wpływ. Zmieniło się też życie rodziny. Kiedyś żyliśmy razem z babką, z matką, z ciotkami w jednym domu. Dom miał trzy, cztery pokoje. W jednym pokoju spała babka z ciotkami i kilkoma dziewczynkami. Chłopcy spali oddzielnie. Dzieci były stale pod nadzorem starszych, którzy patrzyli na to, jak się zachowują i zwracali im uwagę. Wtedy jako dzieci przywykliśmy do zwracania uwagi, przez to uczyliśmy się dużo. W domu uczyliśmy się od naszych babć i matek. Była też dla dziewczynek „Somos” – to bardzo ważna osoba. Somos to taka „Gold mother” (złota matka). Uczyła, co mogą robić, a czego nie, co im wolno, a czego nie wypada robić, także w relacjach z mężczyzną. A teraz kto tego uczy? Gdzie są Somos? 

Podążanie za mądrością starszych, własną kulturą i zasadami

Rodzice powinni stać na straży kultury i zasad. Młodzi powinni podążać z nimi. Kiedyś w domach panował zwyczaj, że od godziny dwunastej do szesnastej był odpoczynek. W tym czasie nie należało nikogo odwiedzać. W domu nie można było głośno się zachowywać, krzyczeć. Odpoczynek i sen był niezwykle istotny. Teraz kulturę kultywuje i wyznaje zasady tylko starsze pokolenie. Młode pokolenie tego nie rozumie. Młodzież idzie do szkoły i myśli, że zdobyła już całą wiedzę.

Opieka rodziców, matek nad dziećmi. Odpowiedzialność ojców za rodzinę

Kiedyś matki poświęcały wiele uwagi dzieciom, a teraz nie. Są zajęte. Pracują. Moja mama nie pracowała. Pracowała w domu i miała wiele pracy, ale dbała o nas wszystkich, a było nas siedmioro. Pomagała także przy szkolnych pracach domowych. Kiedy zaczynałam uczyć się czytać, zawsze mówiła: „Co tam powiedziałaś? Czego się uczyłaś dzisiaj? O, moja kochana córeczko, jak ładnie przeczytałaś”. Bawiła się z nami i tak nas uczyła. Codziennie pytała się o to, co było w szkole. Musiałam opowiedzieć i w ten sposób także uczyłam się. Ona miała czas dla nas. Moja babcia też miała dla nas czas. Opowiadała mi te same historie, które czytałam na dobranoc. Dzięki temu pamiętałam je wszystkie na egzaminach. To był miły czas. Teraz dzieci oglądają historie w telewizji. Kupuje się im telefony, bardzo drogie, w których mogą zobaczyć cały świat, nawet jeśli go nie widzą. Szkoda. Życie zmieniło się w relacjach między ludźmi – cofnęło się. Zgubiliśmy coś. Szacunek do rodziców i do nauczycieli zmienia się. Kiedyś prawem i obowiązkiem rodziców było opiekowanie się dzieckiem. Zwracanie mu uwagi, mówienie, co jest dobre, co złe, jak powinno się zachowywać. Nawet gdy matka pracowała, musiała znaleźć czas dla dziecka, aby je uczyć. Uczyła je matka, babka, prababka, ciotki. Wokół byli sąsiedzi. Mówiono mu, co może robić, a czego nie. Tłumaczono, dlaczego i jakie będą skutki. Nawet jeśli dziecko dostało klapsa od sąsiadki, matka nic nie mówiła, bo wiedziała, że widocznie zasłużyło na to. Wszyscy wokół wychowywali dzieci. Nawet dorastające dzieci potrzebują, aby je uczyć. Jeśli nie otrzymają tej nauki, jak mogą dowiedzieć się, w jaki sposób szanować siebie wzajemnie? Jak mają się same uczyć? Nie mogą. Życie się zmienia. Nawet tutaj na Zanzibarze. Teraz mąż pracuje, żona pracuje. Mąż nie opiekuje się zbytnio dziećmi, nie tak jak kiedyś. Kiedyś słowo „mężczyzna” oznaczało „mężczyznę” – oznaczało opiekę nad żoną, opiekę nad dziećmi.

Stawiać przed samym sobą wyzwania. Zapomnieć o swoim wieku

Wiek to tylko liczba. Znam ludzi, którzy są znacznie ode mnie młodsi, a wyglądają dużo starzej. Jeśli chcesz wyglądać młodo, musisz być zadowolony z życia cały czas. Musisz myśleć pozytywnie, nie myśleć źle, negatywnie. Myślałam, że kiedy będę na emeryturze wypocznę, ale tak nie jest. Za każdym razem, kiedy dołącza do zespołu nowy muzyk, muszę go nauczyć wszystkiego, co jest potrzebne, aby grać. Niektórzy przychodzą i mówią, że jest już za późno na naukę gry, bo są za starzy. Mówię: „Nie!”. Kiedy ja się nauczyłam grać na kanie, miałam 65 lat. To nie jest pytanie o wiek, to jest pytanie o witalność. O to, jak używasz swojego umysłu. To kwestia wyzwań, jakie sobie się stawia. Pierwszy raz, kiedy zagrałam jako pierwsza kobieta na kanie, było to podczas festiwalu muzycznego  Sauti za Busara, występowała tam Bi Kidude i inne grupy. Ludzie mówili: „Nie graj, będą się z ciebie śmiali”. Ale ja zagrałam, bo wcześniej długo ćwiczyłam w ukryciu. Nikt o tym nie wiedział. Kiedy zagrałam, otrzymałam wiele gratulacji. Ludzie nie powinni myśleć o swoim wieku, o tym, że są starzy. Powinni cieszyć się życiem. Jeśli chcesz tańczyć – tańcz, jeśli chcesz grać muzykę – graj, jeśli chcesz malować – maluj, jeśli chcesz gotować – gotuj. Ciesz się sobą. Dlaczego nie?

Myśl o życiu jak o podarunku

Myśl o sobie, o wszystkim, co przychodzi do ciebie, jako o podarunku. Myśl o sobie, że jesteś wyjątkowy. Ciągle myślę o sobie, że jestem szczęśliwym człowiekiem, który ma szczęście mieć możliwość robienia różnych rzeczy, bycia lepszym, uczenia się. Powinniśmy być szczęśliwi i dziękować Bogu za to, co mamy, kim jesteśmy. Wiem, że kiedy porównam mój dom do innych dużych domów, on jest mały. Ale kto to powiedział? Dla mnie jest duży. Bo mam gdzie spać. Kiedy moja siostra przyjedzie, ma gdzie spać. Kiedy muzycy przychodzą do mnie, na górze mam miejsce, gdzie odbywają się próby. Dla mnie jest duży. Ale dlaczego mam go porównywać do innych domów ludzi bogatszych ode mnie? To, co mam, wystarcza mi. Jestem wdzięczna Bogu za to, co mam. Ludzie stają się starzy, bo nie cieszą się z tego, co mają. Nie trzeba zazdrościć innym. Na weselu kobiety zazdroszczą innej kobiecie sukienki, na którą ich nie stać, ale obok stoi kobieta, która wygląda pięknie i jest w skromnej sukience.

Dzielenie się

Powinniśmy dzielić się z ludźmi tym, co mamy, tym, co umiemy robić, ucząc ich i mieć z tego satysfakcję. Wielu ludzi, których nie pamiętam już, spotyka mnie i dziękuje za to, że im pomogłam. Teraz ci, którym pomogłam, pomagają mnie. Nigdy ich o to nie proszę, sami to robią. Kiedy jest Sikuku, przychodzą i dają mi pięć tysięcy szylingów mówiąc „Mariam, to Sikuku”. Teraz dla mnie są to pieniądze, bo jestem na emeryturze. Wcześniej je miałam i dzieliłam się z ludźmi większymi kwotami.

Odkrycie, co chcesz robić w życiu. Odkrycie swojego talentu

Kiedy pytasz mnie, co jest ważne, najpierw zapytam ciebie: „Co chcesz robić w życiu? Jaki jest twój talent?”. Jeśli nie możesz go znaleźć, zapytaj siebie, co możesz robić teraz? Może możesz przygotowywać mandazi, smażyć ciapaty. Rób to, co możesz robić dziś. Ktoś mówi mi, że może sprzedawać używane ubrania, ale nie ma pieniędzy na to, aby kupić towar. Mówię: „Znajdź wyjście”. Zacznij pomału, „kropla do kropli”. Zarobisz na jedzenie, to będzie początek. Pomału zaczniesz mieć więcej. Czasem ktoś każe ci sprzedawać ubrania albo gotować, a ty tego nie lubisz. Interesujesz się na przykład kwiatami. Jeśli tak, znajdź miejsce, gdzie możesz kupić kwiaty i otwórz swój punkt, gdzie będziesz mógł je sprzedawać. Powinniśmy robić w życiu to, co lubimy. Szkoda tracić czas, bo dużo czasu poświęcamy na naukę tego, co lubimy. Potem powinniśmy to robić.

Dobrzy nauczyciele

Najważniejsza jest matka i ojciec oraz to, aby zajmowali się dzieckiem. Ważna jest ich opieka i nauka. Po drugie, nauczający religii powinni być pewni, że nauczają jej dobrze. Nie powinno się uczyć szowinizmu dla jakichkolwiek interesów. Samo „nie rób tego, nie rób tamtego” nie wystarcza.

Używać swojego umysłu

Młodzi ludzie powinni skoncentrować się na odpowiedzi na pytanie, czego potrzebują, czego chcą, i powinni pamiętać, że świat i życie się zmieniają. Jeśli świat się zmienia, to oni także. Powinni studiować, uczyć się, ale też wiedzieć, czego się uczą i po co. Nie trzeba iść złą drogą. Oni potrzebują dobrego zdrowia, mądrego umysłu, dobrego rozumienia. Nie warto tracić szansy, którą daje nam sprawny umysł. Teraz młodzi ludzie korzystają wyłącznie z internetu, komputera. Umysł przestaje pracować. Widzę, jaki mają kłopot z liczeniem. Kiedy chodziłam do szkoły, uwielbiałam analizę literatury, wypracowania, w których musieliśmy pisać, co autor miał na myśli i co z tego wynikało. We wszystkich historiach szukałam odpowiedzi na pytanie: „Dlaczego?”. Teraz studenci mają szczęście. Wpisują do internetu pytanie i wyskakuje im odpowiedź. Są szczęśliwi i nieszczęśliwi, bo odbiera im to możliwość myślenia, analizy. Teraz młodzi ludzie nie używają umysłu. Powinni być bardzo ostrożni.

PRZYŁĄCZ SIĘ DO PODRÓŻY.. I ODKRYJ SAMEGO SIEBIE