profabdul

Prof. Abdul Sheriff

historyk

KIM JESTEM?

Mówię w suahili. Jestem Zanzibarczykiem o korzeniach hinduskich.

Odpowiedzialność za własne życie

Kreowanie swojego wizerunku i swojego życia zależy od ciebie. Nie zależy od czegoś, co cię tworzy, wyobrażeń czy życia w określonym historycznym czasie. Zależy od ciebie.

Być sobą. Odkryć siebie i żyć w zgodzie z tym, kim się naprawdę jest

Dla mnie ważne jest, aby być sobą. Nie udawać kogoś, kim się nie jest. Nie przyjmować żadnej recepty mówiącej o tym, kim powinieneś być, ale odkryć siebie i żyć w zgodzie z sobą – z tym, kim naprawdę jesteś. Kiedy mieszkałem na Zachodzie, niektórzy z moich znajomych po przyjeździe do USA zmieniali swoje imiona, chcąc się upodobnić do nowego otoczenia. Tylko czy to jest ich prawdziwe oblicze? Czy przez to uciekną od swojej narodowości i będą sobą? To, kim jesteś, jest wynikiem styku różnych kultur, które są dobre albo złe, ale najważniejsze, aby twoje życie było tworzone przez najcenniejsze wartości, które są w twoim życiu. 

Zrozumienie przeszłości, która żyje w teraźniejszości

Nie żyję w przeszłości. Niektórzy próbują mi wmówić, że w niej żyję. Nie. Jestem historykiem, który rozumie przeszłość, ale żyje w teraźniejszości. Przeszłość jest w teraźniejszości. Myślę, że jest to jeden z problemów młodego pokolenia – nierozumienie historii i przeszłości. Młodzi nie zastanawiają się nad swoją przeszłością. Niektórzy ją rozumieją dopiero kiedy stają się dorośli. Kiedy dorastasz, zaczynasz rozumieć rzeczy, które są trudne dla wszystkich ludzi. Wtedy zaczynasz się zastanawiać, skąd jesteś, skąd pochodzisz. To, skąd się wywodzisz, jest twoim doświadczeniem, które stanowi o tym, kim jesteś. Co mówiła twoja babka? W jaki sposób znalazłeś się tu, gdzie jesteś? W jaki sposób rozwijałeś się w społeczności, w której jesteś? Skąd pochodzi twoja społeczność? Co wydarzyło się w przeszłości? Jeśli to pojmiesz, zrozumiesz, co oznacza twoja przeszłość. To nie chodzi o to, aby mówić o swojej przeszłości, ale o to, aby zrozumieć jej oddziaływanie w teraźniejszości. 

Szacunek dla własnej społeczności i otaczających nas ludzi

W Maroku ojciec mojego przyjaciela powiedział mi, że żyje mu się dobrze. Każdego dnia może jeść mięso wraz z całą rodziną. Ale jego sąsiedzi jedzą codziennie warzywa i tylko raz w tygodniu kupują mięso. Kiedy idzie na targ, codziennie kupuje mięso, ale chowa je głęboko na dno koszyka. Potem kupuje warzywa, które kładzie na wierzch. Gdy wracawszyscy widzą, że przynosi do domu warzywa. Pomyślałem, że to jest koncepcja na wspólne życie w społeczności. Co to znaczy sąsiedztwo? To czterdzieści domów dookoła ciebie, w których mieści się czterdzieści rodzin – ludzie, których nie wybierasz. Zrozumienie własnej społeczności i własnej kultury jest ważne. I ciągłe rozumienie relacji międzyludzkich. Nie możesz żyć poza kulturą, która jest różna: są biedni i bogaci, kobiety i mężczyźni, biali i czarni. Zawsze są jakieś różnice. Ten rodzaj szacunku do odmienności zapewne zrodził się przez duchowe przewodnictwo. Nie sądzę, aby wynikał z naturalnych przyczyn, choć może się mylę. Pamiętam z mojego dzieciństwa dom naszego sąsiada, który znajdował się naprzeciwko naszego domu. Mieszkał w nim biedny Arab, parzył kawę i sprzedawał ją na ulicy. Dostarczał ją także do naszego domu. Mój ojciec pewnego dnia powiedział mnie i mojemu rodzeństwu, że mamy okazywać mu należyty szacunek – taki sam, jakim obdarzamy swojego ojca. Nigdy przez całe moje życie nie wypowiedziałem pod jego adresem żadnego słowa, które byłoby przykre dla niego. Ciągle go pamiętam. Był biedny, ale był człowiekiem honoru i miał zasady. Nigdy nie zachowywał się niestosownie wobec nas. System moralny uczy nas zachowania w stosunku do drugiego człowieka. 

Szacunek dla kultury mieszkańców miejsca, w którym przebywamy

Kiedy wróciłem na Zanzibar, aby zebrać materiały do mojej książki, zaczął się ramadan. Zatrzymałem się w hotelu. Kelnerzy, zawsze bardzo mili i uśmiechnięci, witali mnie na śniadaniu. Podobne jak dziewięćdziesiąt siedem procent mieszkańców wyspy, byli muzułmanami. Byłem osobą bardziej świecką niż religijną. Kiedy zaczął się ramadan, jak zawsze zjadłem rano śniadanie. Szybko zrozumiałem, dlaczego kelnerzy zmienili swoje serdeczne nastawienie do mnie. Nie byli już tak przyjacielscy jak przedtem. Pomyślałem wtedy, że stałem się obcokrajowcem, który nie do końca rozumie tutejszą kulturę i że powinienem respektować zwyczaje większości społeczeństwa i jego kulturę, nawet jeśli moja postawa jest inna. Nie mogę żyć sam ze sobą. Nie chcę nikogo namawiać do zmiany religii. Uważam, że to nie ma sensu. Dlatego przestałem jeść w miejscach publicznych, respektując lokalną kulturę. 

– Czy to jest ważne?

Tak myślę. Bo kiedy powiesz: „Nie wierzę w to”, „Dlaczego to jest dla nich takie ważne?”, to jest to moment, w którym zaczniesz się z nimi kłócić. Czy to oznacza, że chcesz, aby zmienili swoją wiarę? Nie chcę zmieniać niczyjej wiary. Czułem, że dla wielu ludzi religia jest jak klej, który łączy ją z kulturą bycia razem. I jest to niezależne od religii, czy jest ona chrześcijańska, islamska, czy jakakolwiek inna. 

Rozumienie tego, co robimy. Zrozumienie istoty religii. Niezatrzymywanie się wyłącznie na jej obrządkach i zewnętrznych rytuałach 

Modlitwa oznacza dla mnie tylko pewną zewnętrzność. Ale nie dla wszystkich. Rozmawiałem kiedyś z moim zacnym przyjacielem, który miał sto lat. Zapytał mnie, dlaczego nie modlę się codziennie. Odpowiedziałem, że kiedy się modlę, znajduję jedynie pewne emocje w sobie, ale nie znajduję połączenia z moim sercem, moimi przekonaniami. Sama modlitwa bez przeniesienia jej wartości do codziennego życia jest dla mnie bezcelowa. Odpowiedział mi: „Dobrze”. Nie próbował mnie nawracać. Religia, islam jest częścią mnie i przez to próbuję pozbyć się swojej świeckości. To, co wyznaję w życiu, to materializm historyczny, czyli procesy kierujące historią. Nawet jeśli rozumiesz religię, to nie do końca możesz rozumieć jej znaczenie. Na przykład modlitwę. Możesz nie rozumieć, dlaczego się modlisz. Teraz przyszła chwilowa moda na pewnego rodzaju zachowanie. Szczególnie młodzi ludzie każdego dnia wysyłają do siebie wiadomości przez WhatsAppa czy Messengera, przekazując różnego rodzaju informacje, ogłoszenia. Ciągle takie same. Dla wielu z nich staje się to chwilową fascynacją. Jeśli religię buduje się w ten sam sposób, to tworzy się ludzi, którzy przestają myśleć. Jeśli wysyłamy codziennie gotowe wiadomości do innych, tylko przesyłając je, nie myślimy o tym nawet, co tak naprawdę wysyłamy, co to wyraża, co może odczytać nasz odbiorca, co chcemy mu powiedzieć? Dlatego ważne jest, aby wiedzieć, po co się modlisz. Łatwe jest codzienne otwieranie tej samej książki na innym rozdziale, ale tylko to cię pochłania. Religia koncentruje się głównie na modlitwie. Nawet jeśli nie rozumiesz wszystkich słów, to i tak je powtarzasz. Ale nawet jeśli je rozumiesz, a ciągle powtarzasz, tracisz rozumienie tego, co czytasz. Ważne jest ciągłe rozumienie tego, co robisz. Każdego dnia. Nawet jeśli proste zdanie dzisiaj rozumiesz w taki sposób, jutro możesz rozumieć je w inny. Zrozumienie jest wyzwaniem, ale postaraj się je podjąć. Dla mnie religia uczy życia i bycia w zgodzie z sobą samym. Jeśli religia uczy cię tego, to znaczy, że naprawdę cię prowadzi. Nauka religii to przede wszystkim nauka tego, jak być człowiekiem. Studiujący religię powinni przede wszystkim podążać za człowiekiem. Bóg chce, abyś odkrył siebie poprzez relacje z drugim człowiekiem. Jeśli spędzisz całe życie w meczecie modląc się, będziesz czuł się dobrze, ale Bóg będzie czuł, że straciłeś całe swoje życie, bo nie tworzyłeś rozumienia i nie dochodziłeś do poznania Boga przez człowieka. Nie tylko przez człowieka, ale także poprzez relacje ze zwierzętami, roślinami i wszystkim, co nas otacza. To jest ważne, jak traktujesz zwierzęta, rośliny i wszystko, co cię otacza wokół. To jest istota religii. 

Relacja z Bogiem i człowiekiem. Ostrożność w ocenach. Wrażliwość

Po modlitwie nauczyciel w meczecie usiadł przed wejściem. Przyszedł pijany człowiek, chciał wejść do meczetu. Młodzież zaczęła głośno krzyczeć, że nie wolno mu wejść, bo jest pijany. Chłopcy chcieli go wyrzucić. Nauczyciel powiedział: „Nie”, pytając ich „Ten człowiek chce wejść, aby się pomodlić. Dlaczego go zatrzymujecie – dlatego, że jest pijany? Czy tak mówią islamskie zasady, czy to jest powód, aby go nie wpuścić? Niech wejdzie”. Wszedł, ale poprosił nauczyciela, aby pomógł mu się pomodlić. Nauczyciel podszedł do niego i ten powtarzał po nim każdy ruch. Potrzebował asysty, aby dotknąć głową podłogi. Kiedy tak zrobił, już nie wstał. Gdy skończyła się modlitwa, podeszli do niego ludzie, myśląc, że zasnął. On nie żył. Ten człowiek przyszedł do meczetu, aby umrzeć. To bardzo ważne przesłanie.

PRZYŁĄCZ SIĘ DO PODRÓŻY.. I ODKRYJ SAMEGO SIEBIE